Uchylam drzwi słysząc pukanie i widzę Michaela.
- Cześć - standardowo mnie przytula i przekracza próg, lecz zaraz się cofa i znów stoi na korytarzu - Mogę wejść?
- Jasne - mówię i otwieram szerzej pomieszczenie.
Clifford uśmiecha się promieniście i siada na jednym z pustych łóżek znajdujących się wokół mnie.
Ja zaś klapię na moje, z jasnoróżową pościelą przywiezioną z domu.
Och, dom... Już od 3 lat go nie widziałam, lecz późnymi wieczorami, kiedy wychodzę na balkon wręcz czuję dym z papierosów, które pali moja mama. Moje życie jest dość typowe, mam oboje rodziców i siostrę, lecz jednym szczegółem różni się od normalnego - mieszkam w szpitalu. Jednak wbrew pozorom, decyzja o 'zamieszkaniu' w tym miejscu, całkowicie zależała ode mnie, nikt mnie do niej nie zmuszał.
- No to jak się czujesz? - wyrywa mnie z zamyśleń Mike - Już dobrze po operacji? - dopytuje.
Wzdycham głęboko i odpowiadam:
- Całkiem OK.
- Tylko to? - unosi brwi chłopak.
- Chyba tak - mówię obojętnie.
- Boli cię coś? Może powinienem wyjść? - interesuje się z troską w oczach. - Wezwać pielęgniarkę?
- Nie, jest dobrze - odzywam się, kiedy widzę Michael'a wstającego z łóżka naprzeciwko mnie.
Mimo moich słów Clifford wcale nie zatrzymuje się, tylko idzie w stronę mojego materacu, siada tuż obok i obejmuje mnie ramieniem.
Następnie sięga do kieszeni czarnych spodni i wyjmuje małe pudełeczko. Bez słowa podaje je mi i patrzy na mnie wyczekująco. Otwieram je i powoli przerzucam wzrok na Mike'a. Uśmiecha się. Odwracam się od niego plecami i odgarniam włosy na bok, a Michael zapina mi na szyi prezent.
Naszyjnik jest ze srebra, a przynajmniej tak wnioskuję.
Powracam do poprzedniej pozycji i chwytam w palce zawieszkę przedstawiającą malutką czaszkę.
- Dziękuję - szepczę.
- Dla ciebie wszystko.
***
Rozdział, który zaliczyłabym bardziej do prologu, krótki i nie na temat :)
Do następnego!
x
Świetne :)
OdpowiedzUsuń