wtorek, 30 września 2014
5° - Każdemu śnią się czasem koszmary...
Biegnąc przez las przewracam się tworząc kolejną dużą ranę na nodze. Dlaczego on się nie męczy? Ma siłę biec?
Przytrzymuję ręką jednego z drzew, muszę odpocząć, lecz słyszę dziwny szelest tuż za mną. Jak oparzona odpycham się od pnia, ale jest już za późno: zostałam zauważona przez napastnika po raz kolejny. Rozpoczynam szaleńczy bieg; on nie może mnie dopaść. W końcu trafiam do jakiegoś miasta. Czuję ulgę, pomocy będzie można szukać u ludzi. Jednak on jest blisko. Jest czymś silniejszym ode mnie.
- Wiesz, że nieładnie tak uciekać? - słyszę jego zachrypnięty głos przy swoim uchu i czuję, jak grunt posuwa mi się pod nogami.
Kolejny głupi koszmar ze mną w roli głównej. Usiadłam na brzegu łóżka i przetarłam twarz ręką. Ja i śpiąca Isabelle. Nikogo więcej tu nie ma.
Odetchnęłam głęboko i ponownie się położyłam, sprawdzając przy tym godzinę. Okazało się, że dochodziła trzecia w nocy. Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Nie drgnęłam. Wolałam udawać, że się śpię, zwłaszcza, iż nie wiedziałam, kto dobija się do mojego pokoju. Poczułam narastający strach. Kto to był? Zacisnęłam powieki w oczekiwaniu na pierwszy krok tajemniczej osoby.
- F-Finch? - co sprawiło, że się odwróciłam?
Kiedy w świetle księżyca ujrzałam charakterystyczną fioletową czuprynę mentalnie wyśmiałam samą siebie.
Przecież jedynie Michael potrafiłby przyjść do mnie o trzeciej w nocy! Tylko dlaczego byłam zdziwiona?
- Mike... Co tu robisz? - zapytałam.
- Bo ja... Chciałem tylko się upewnić, czy wszystko z tobą ok... - szepnął na tyle cicho, by nie zbudzić Isy.
- Jak to 'upewnić'? - zdziwiłam się - Mike, co się stało?
Michael westchnął i usiadł obok mnie.
- T-ty... płakałeś? - uniosłam brwi w geście niepokoju.
- Tak - rzekł prawie bezgłośnie. - Czy śnią ci się czasem koszmary? - powiedział po chwili ciszy otaczającej cały szpital.
Kiwnęłam głową, co było widoczne dzięki świetle jednej z tych pięknych planet.
- Czasem złe sny są wytworem wyobraźni. Ale mój mógł wydarzyć się naprawdę - stwierdził z kamienną miną i ścisnął moją dłoń - Finch, śniło mi się, że umarłaś. Ja po prostu musiałem sprawdzić, czy wszystko w porządku, bo uważam, że jest to mój obowiązek. Bo przecież co ja bym bez ciebie zrobił? - ostatnie zdanie brzmiało jak histeryczny płacz, wyśmiewanie własnych myśli.
- Och, Mike... J-ja nie widziałam...
- Dlatego nie miej mnie za szaleńca, który dobija się do twojego pokoju.
- Nie, oczywiście, nawet nie śmiałabym tak myśleć...
- Byłbym nikim, gdyby cię tu nie było, wiesz? - uśmiechnął się słabo.
- Nie oceniaj mnie tak wysoko - zaśmiałam się cicho - Jestem pewna, że dałbyś radę.
Clifford był zdecydowanie najważniejszą osobą w moim życiu. Och, nie, wcale nie staram się mówić o tym tak często, ale co zrobić, kiedy to najświętsza prawda? Układając wszystko w myślach zrozumiałam, co właściwie sprawiło, że chłopak się tu znajduje.
Nie trzeba było długo rozmyślać, by wiedzieć, co należałoby zrobić w tej chwili.
Zatem zamknęłam Michaela w swoich, co prawda, niewielkich ramionach, bo rozpatrzyłam, czego potrzebuje Mike.
~ Michael's POV ~
Nie mam pojęcia, dlaczego, ale mógłbym tak siedzieć do końca życia. Czułem się tak... bezpiecznie. Byłem szczęśliwy. Finch pachniała subtelną wanilią, czyli czymś co kochałem. Pachniała domem...
- Jest w porządku? - szepnęła dziewczyna.
- Um... Tak.
- Michael... I nie martw się następnym razem. W końcu każdemu śnią się czasem koszmary...
____
Króciutko, ale szybko. To się liczy, prawda? xxx
środa, 24 września 2014
4° - Głos
a/n: Rozdział pisany na szybko, także ten. Notka na dole! xxx
Zimne, wieczorne powietrze dobrze działa na umysł.
Było dość zimno, przecież kto by na to zwracał uwagę; Noc spadających gwiazd nie zdarza się codziennie.
Właśnie dlatego zaprosiłam do siebie Michaela. Dwa leżaki, dwa kubki z herbatą, dwa koce, jeden balkon i my. Idealnie.
- O czym marzysz, Finch? - zapytał Mike układając się wygodnie na jednym z siedzeń.
- Cóż... Chciałabym, żebyśmy już byli zdrowi... I chciałbym iść na studia - uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Naprawdę? - zaśmiał się - Czego jeszcze o tobie nie wiem? – parsknął.
- Michael... Ty wiesz o mnie wszystko!
Mike tylko wzruszył ramionami i wziął w obie dłonie kubek. Było mu zimno?
Postanowiłam się trochę odprężyć, więc zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać trochę na temat ‘wyzdrowienia’
Niby lepszą opcją byłoby bycie zdrowym, prawda? Jednak nigdy byśmy się nie poznali, a czy wtedy czulibyśmy się spełnieni? Nie wydaje mi się. Michael stał się nieodłączną częścią mojego życia, był przyjacielem, ojcem i bratem.
- Finch, spójrz! – wyrwał mnie z zamyślenia krzyk Clifforda, który z wrażenia wstał i złapał rękoma poręcz balkonu.
Niebo przerwała biała nić, za którą żarzyła się świecąca kula.
- Mike, znalazłeś ją! – uradowana chwyciłam ramiona chłopaka i potrząsnęłam nimi w przypływie szczęścia.
- My ją znaleźliśmy.
~*~
[Rozmowa przez Skype'a hihi]
michaelmichael95: Co taaam? :D
MyLittleFinch: Nic, słucham muzyki^^
michaelmichael95: Jakieeeej? :D
MyLittleFinch: 1D <3
Czekaj
Czemu tak dziwnie przeciągasz wyrazy? xD
michaelmichael95: Jakoś taaak xD
Finch, weź zmień płytę już, bo przynudzasz XD
Już wieeeem! Włącz 5 Seconds of Summer :D
MyLittleFinch: ????
michaelmichael95: Po prostu to zrób!
MyLittleFinch: Jaką piosenkę…?
Jest tu She Looks So Perfect, Out Of My Limit, Close As Strangers…
michaelmichael95: CLOSE AS STRANGERS!!! :DDD
MyLittleFinch: Umm ok.
OMGGGGGG
MIKE
MIKE
MIKE
NO WEŹ NOOOO <3
CZEMU SIĘ NIE CHWALIŁEŚ???
TEN GŁOS *O*
NIE NO, RYCZĘ ;__;
michaelmichael95: Fiiiiinch, tylko mi tu nie płacz ;C
MyLittleFinch: KTO TO PISAŁ <3?
michaelmichael95: ja i ashton
MyLittleFinch: Mike przyjdź do mnie, proszę
michaelmichael95: nie mogę, za chwilę dostaję leki
ale może być jutro?
MyLittleFinch: O każdej porze, Mike
michaelmichael95: więc jutro z samego rana, kiedy się obudzisz ja już będę :)
MyLittleFinch: Obiecujesz?
michaelmichael95: Obiecuję xxx
___________
Dobra, wiem, zepsułam, zniszczyłam, rozwaliłam itepe. Rozdziału nie było AŻ miesiąc, za co wielkie sooooooooooory ;C Ogólnie nie będę się tłumaczyć, czy coś, ale powiem, że rozdział miałam już napisany, niestety został on stracony na tablecie z rozwaloną matrycą! Mam nadzieję, że rozumiecie.
Love y’all xxx
Zimne, wieczorne powietrze dobrze działa na umysł.
Było dość zimno, przecież kto by na to zwracał uwagę; Noc spadających gwiazd nie zdarza się codziennie.
Właśnie dlatego zaprosiłam do siebie Michaela. Dwa leżaki, dwa kubki z herbatą, dwa koce, jeden balkon i my. Idealnie.
- O czym marzysz, Finch? - zapytał Mike układając się wygodnie na jednym z siedzeń.
- Cóż... Chciałabym, żebyśmy już byli zdrowi... I chciałbym iść na studia - uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Naprawdę? - zaśmiał się - Czego jeszcze o tobie nie wiem? – parsknął.
- Michael... Ty wiesz o mnie wszystko!
Mike tylko wzruszył ramionami i wziął w obie dłonie kubek. Było mu zimno?
Postanowiłam się trochę odprężyć, więc zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać trochę na temat ‘wyzdrowienia’
Niby lepszą opcją byłoby bycie zdrowym, prawda? Jednak nigdy byśmy się nie poznali, a czy wtedy czulibyśmy się spełnieni? Nie wydaje mi się. Michael stał się nieodłączną częścią mojego życia, był przyjacielem, ojcem i bratem.
- Finch, spójrz! – wyrwał mnie z zamyślenia krzyk Clifforda, który z wrażenia wstał i złapał rękoma poręcz balkonu.
Niebo przerwała biała nić, za którą żarzyła się świecąca kula.
- Mike, znalazłeś ją! – uradowana chwyciłam ramiona chłopaka i potrząsnęłam nimi w przypływie szczęścia.
- My ją znaleźliśmy.
~*~
[Rozmowa przez Skype'a hihi]
michaelmichael95: Co taaam? :D
MyLittleFinch: Nic, słucham muzyki^^
michaelmichael95: Jakieeeej? :D
MyLittleFinch: 1D <3
Czekaj
Czemu tak dziwnie przeciągasz wyrazy? xD
michaelmichael95: Jakoś taaak xD
Finch, weź zmień płytę już, bo przynudzasz XD
Już wieeeem! Włącz 5 Seconds of Summer :D
MyLittleFinch: ????
michaelmichael95: Po prostu to zrób!
MyLittleFinch: Jaką piosenkę…?
Jest tu She Looks So Perfect, Out Of My Limit, Close As Strangers…
michaelmichael95: CLOSE AS STRANGERS!!! :DDD
MyLittleFinch: Umm ok.
OMGGGGGG
MIKE
MIKE
MIKE
NO WEŹ NOOOO <3
CZEMU SIĘ NIE CHWALIŁEŚ???
TEN GŁOS *O*
NIE NO, RYCZĘ ;__;
michaelmichael95: Fiiiiinch, tylko mi tu nie płacz ;C
MyLittleFinch: KTO TO PISAŁ <3?
michaelmichael95: ja i ashton
MyLittleFinch: Mike przyjdź do mnie, proszę
michaelmichael95: nie mogę, za chwilę dostaję leki
ale może być jutro?
MyLittleFinch: O każdej porze, Mike
michaelmichael95: więc jutro z samego rana, kiedy się obudzisz ja już będę :)
MyLittleFinch: Obiecujesz?
michaelmichael95: Obiecuję xxx
___________
Dobra, wiem, zepsułam, zniszczyłam, rozwaliłam itepe. Rozdziału nie było AŻ miesiąc, za co wielkie sooooooooooory ;C Ogólnie nie będę się tłumaczyć, czy coś, ale powiem, że rozdział miałam już napisany, niestety został on stracony na tablecie z rozwaloną matrycą! Mam nadzieję, że rozumiecie.
Love y’all xxx
czwartek, 11 września 2014
Liebster Award
A więc 8808 dostało nominację do Liebster Award, nagrody przyznawanej za 'dobrze wykonaną robotę'
Dziękuję za nominację, Julia! :D
(tak przy okazji - blog Julii/Mikey'a: Fame)
Pytania od Julii:
1. Wymarzone buty?
Zawsze chciałam mieć glany :)
2. Na co pierwsze patrzysz jak poznajesz ludzi?
Nie chciałabym być brana za materialistkę, ale stawiam na wygląd ;) Choć oczywiście zwracam uwagę na charakter :D
3. Ulubiony kolor?
Czarny + złoty + czerwony ^^
4. Serial w którym chciałabyś zagrać?
Z serialów to chyba nic, ale jeśli chodzi o film - Igrzyska Śmierci! :D
5. Dlaczego twój blog nazywa się tak, jak się nazywa?
To okaże się pod koniec opowiadaaaaniaaaa xD :*
6. Czego w tym momencie pragniesz?
BigMaca ;C ♥
7. Masz w planach założenie drugiego bloga czy już masz?
Założyłam kilka dni temu bloga, który jest tylko takim pomysłem, nic specjalnego :) Oprócz tego miałam pierwszy rozdział innego shitu, który swoją drogą został stracony w tablecie z rozwaloną matrycą hihi
8. Skąd bierzesz pomysły na bloga?
Mnie wszystko inspiruje! :D
9. Kiedy założyłaś bloga?
Całkiem niedawno, choć pomysł na niego był już wcześniej ^^
Nominuję:
~ Dreadful ♥
~ Living In A Dream
~ Nie Dotykaj
~ Killer ♥♥
Pytania ode mnie:
1. Czy to Twoje pierwsze opowiadanie?
2. Co zainspirowało Cię do napisania tak świetnego fanfiction?
3. Co byś robiła, gdyby nie pisanie?
4. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
5. Czy piszesz jakieś inne opowiadanie?
6. Czy masz jakieś hobby?
7. Harry czy Styles?
8. Jak nazywa się Twój idol?
9. 'xd', 'xD', 'XD, czy 'Xd'?
10. Twój ulubiony sos to...?
love u all Xxx
Dziękuję za nominację, Julia! :D
(tak przy okazji - blog Julii/Mikey'a: Fame)
Pytania od Julii:
1. Wymarzone buty?
Zawsze chciałam mieć glany :)
2. Na co pierwsze patrzysz jak poznajesz ludzi?
Nie chciałabym być brana za materialistkę, ale stawiam na wygląd ;) Choć oczywiście zwracam uwagę na charakter :D
3. Ulubiony kolor?
Czarny + złoty + czerwony ^^
4. Serial w którym chciałabyś zagrać?
Z serialów to chyba nic, ale jeśli chodzi o film - Igrzyska Śmierci! :D
5. Dlaczego twój blog nazywa się tak, jak się nazywa?
To okaże się pod koniec opowiadaaaaniaaaa xD :*
6. Czego w tym momencie pragniesz?
BigMaca ;C ♥
7. Masz w planach założenie drugiego bloga czy już masz?
Założyłam kilka dni temu bloga, który jest tylko takim pomysłem, nic specjalnego :) Oprócz tego miałam pierwszy rozdział innego shitu, który swoją drogą został stracony w tablecie z rozwaloną matrycą hihi
8. Skąd bierzesz pomysły na bloga?
Mnie wszystko inspiruje! :D
9. Kiedy założyłaś bloga?
Całkiem niedawno, choć pomysł na niego był już wcześniej ^^
Nominuję:
~ Dreadful ♥
~ Living In A Dream
~ Nie Dotykaj
~ Killer ♥♥
Pytania ode mnie:
1. Czy to Twoje pierwsze opowiadanie?
2. Co zainspirowało Cię do napisania tak świetnego fanfiction?
3. Co byś robiła, gdyby nie pisanie?
4. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
5. Czy piszesz jakieś inne opowiadanie?
6. Czy masz jakieś hobby?
7. Harry czy Styles?
8. Jak nazywa się Twój idol?
9. 'xd', 'xD', 'XD, czy 'Xd'?
10. Twój ulubiony sos to...?
love u all Xxx
Wygląd + Dziękuuuuuję!
No, jak widzicie zmieniłam wygląd bloga! Szablonu szukałam dłuuuugo, no ale opłaciło się, nie? :D
Dziękuję stronie http://remindmelove.blogspot.com/, cóż, niby to był szablon wolny, ale FENK JU SOOOŁ MACZ!
Wgl chciałabym podziękowac za chociaż minimalne zainteresowanie blogiem i o dziwo - 8808 na Wattpadzie!
Co do rozdziału - powinien pojawic się dzisiaj lub jutro :)
Chcę Was także zaprosic na bloga z moim drugim opowiadaniem (A.I & L.H)
http://notlashton.blogspot.com/
Co za autopromocja haha :D
Kocham Was!
Xxx
Dziękuję stronie http://remindmelove.blogspot.com/, cóż, niby to był szablon wolny, ale FENK JU SOOOŁ MACZ!
Wgl chciałabym podziękowac za chociaż minimalne zainteresowanie blogiem i o dziwo - 8808 na Wattpadzie!
Co do rozdziału - powinien pojawic się dzisiaj lub jutro :)
Chcę Was także zaprosic na bloga z moim drugim opowiadaniem (A.I & L.H)
http://notlashton.blogspot.com/
Co za autopromocja haha :D
Kocham Was!
Xxx
niedziela, 24 sierpnia 2014
3° - Dobry znak
Z czasem zauważam, jak bardzo lubię liczyć mijające godziny. To mnie trochę uspokaja.
Przeciągam się leniwie, patrzę na zegarek i zamieram.
Zaraz 12:30. Nie żeby coś, ale nigdy nie zdarza mi się spać tak długo. Człapię w stronę łazienki i biorę szybki prysznic. Myślę o słowach Isabelle 'A co jeśli Michael nagle umrze? Nie myślałaś wcześniej o tym?'
- Koniec z ponownym czytaniem 'Gwiazd Naszych Wina', Finch - karcę samą siebie w myślach i ubieram się w pierwszy lepszy zestaw.
Chwytam pomiętą kołdrę i układam ją starannie na łóżku, po czym siadam na nim.
Za dwie godziny obiad, więc nie ma potrzeby jedzenia śniadania.
Posiłki odbywają się w stołówce, więc kto ma możliwość i chęć, to na nie chodzi. Jednakże pani J. chyba mnie lubi i czasem przynosi mi je prosto do łóżka, co uważam za alternatywę wygodniejszą.
Kiedy dochodzi 14:00 moje drzwi się otwierają. Oczywiście spodziewam się Michael'a, lecz kiedy próg przekracza Calum mój uśmiech znika, a brew dziwnie wygina.
- Hej... - mówię lekko zmieszana, a Cal tylko macha przyjacielsko.
Nic, tylko stoi. Stoi z tym swoim uśmieszkiem i ani drgnie.
- Usiądziesz? - pytam - Czy coś?
Wtem do pokoju wkracza Ashton, czego nie rozumiem jeszcze bardziej.
Stawia się obok Caluma i przybiera tą samą, denerwującą pozę.
- Czy to jest jakiś całkiem nieśmieszny żart? - wstaję i biorę się pod boki, by wyglądać groźniej, co jest niemożliwe przez wzrost chłopaków - byli co najmniej o głowę wyżsi ode mnie.Nawet nie obchodzi mnie, kiedy wchodzi Luke.
Mam ochotę się rozpłakać. Co im przyszło do głowy, gdy ja chciałam tylko porozmawiać?
- Gdzie jest Mike, moi drodzy idioci?
Oczywiście cała trójka mnie ignoruje. Postanawiam nie zaprzątać sobie głowy niepotrzebnymi rzeczami i po prostu podchodzę do mojej małej biblioteczki i wyciągam pierwszą lepszą książkę, pada na '19 Razy Katherine'. Naprawdę nie jej nie lubię, ale za to ubóstwiam Johna Greena, co uważam za niewielki paradoks.
Siadam i udaję, że wyszukuję odpowiednią stronę, a potem czytam przypadkowe wyrazy. Zdawkowo przewracam kartki, żeby cała ta scenka wyglądała bardziej realistycznie.
Wtem do pokoju wpada Michael.
- Cześć, Finch - uśmiecha się niewinnie, a potem odwraca głowę w stronę Caluma, Ashtona i Luke'a - Chłopaki! Szukałem was po całym szpitalu! Nawet w części psychiatrycznej... - ostatnie zdanie wypowiada półgłosem.
- Spodziewałabym się ich tam... - odchrząkuję znacząco i odkładam książkę na półkę.
- Finch... Co oni właściwie robią? - pyta Mike siadając na łóżku.
'Myślałam, że to ty wiesz, idioto' - mówię w myślach, ale powstrzymuję się i odpowiadam tylko cichym 'Sama nie wiem'.
- No chłopaki, ruszyć się, za chwilę obiad! - krzyczy Michael.
Jednak oni nie pisną słowem.
- To oni mogą jeść z nami? - pytam dotykając ramienia fioletowo-włosego.
- Tego nie powiedziałem - uśmiecha się z wyższością. - Ale zapytam pielęgniarki, nie wiem, może pozwolą - dodaje.
•••
Mimo moich przekonań, przyjaciele Mike'a mogą iść z nami na stołówkę.
Na obiad dzisiaj jakieś zdechłe mięso, którego nie mam ochoty jeść plus pseudo-sałatka i zeschły ryż.
No cóż, dzień jak co dzień.
- No, to jak wam się układa? - pyta po dłuższej chwili ciszy Calum.
Wymieniam zmieszane spojrzenia z Michael'em, a następnie oboje wybuchamy śmiechem.
Calum zdezorientowany wlepia wzrok w Ashtona, ten zaś w Luke'a, a Hemmings patrzy w sufit niczym się przejmując.
- Ja i Mike? No chyba śmieszny jesteś - mówię w stronę mulata.
- Auć, poczułem się odrzucony - szepcze mi do ucha Clifford, a ja tylko uśmiecham się przepraszająco, ale dodaję:
- Muszę ci jednak powiedzieć, że niezła byłaby z nas parka.
Lucas, dotychczas niezainteresowany naszą konwersacją, rzuca porozumiewawcze spojrzenie Hood'owi i uśmiecha się tajemniczo, jednakże zignorować te dziwne zachowania chłopaków.
- Em... No, to jaką muzykę właściwie gracie? - zmieniam zręcznie temat, zespół to dla nich na pewno powód do dumy, więc powinni się pochwalić.
- Gramy coś w połączeniu popu z rockiem - słyszę od Ashtona - Zresztą sama się niedługo przekonasz - wzrusza ramionami.
- Irwin, miałeś nie gadać! - karci blondyna Mike - Finch, w niedzielę gramy w kawiarni niedaleko - wyjaśnia mi.
- Jak to? To za cztery dni, a ty...
- Nikt nam nie zabronił wychodzić ze szpitala raz na jakiś czas, prawda? - Michael obdarza mnie szarmanckim uśmiechem i puszcza mi oczko, co uznaję za dobry znak.
_____
Hej! A więc tu jest trójka. Nie wiem czemu, ale ten rozdział pisało mi się nieco szybciej niż poprzednie, ten jest też dłuższy :)
DAAJCIE MI TAKIEGO MIKE'A, PROOOSZĘ! ♥
x
Przeciągam się leniwie, patrzę na zegarek i zamieram.
Zaraz 12:30. Nie żeby coś, ale nigdy nie zdarza mi się spać tak długo. Człapię w stronę łazienki i biorę szybki prysznic. Myślę o słowach Isabelle 'A co jeśli Michael nagle umrze? Nie myślałaś wcześniej o tym?'
- Koniec z ponownym czytaniem 'Gwiazd Naszych Wina', Finch - karcę samą siebie w myślach i ubieram się w pierwszy lepszy zestaw.
Chwytam pomiętą kołdrę i układam ją starannie na łóżku, po czym siadam na nim.
Za dwie godziny obiad, więc nie ma potrzeby jedzenia śniadania.
Posiłki odbywają się w stołówce, więc kto ma możliwość i chęć, to na nie chodzi. Jednakże pani J. chyba mnie lubi i czasem przynosi mi je prosto do łóżka, co uważam za alternatywę wygodniejszą.
Kiedy dochodzi 14:00 moje drzwi się otwierają. Oczywiście spodziewam się Michael'a, lecz kiedy próg przekracza Calum mój uśmiech znika, a brew dziwnie wygina.
- Hej... - mówię lekko zmieszana, a Cal tylko macha przyjacielsko.
Nic, tylko stoi. Stoi z tym swoim uśmieszkiem i ani drgnie.
- Usiądziesz? - pytam - Czy coś?
Wtem do pokoju wkracza Ashton, czego nie rozumiem jeszcze bardziej.
Stawia się obok Caluma i przybiera tą samą, denerwującą pozę.
- Czy to jest jakiś całkiem nieśmieszny żart? - wstaję i biorę się pod boki, by wyglądać groźniej, co jest niemożliwe przez wzrost chłopaków - byli co najmniej o głowę wyżsi ode mnie.Nawet nie obchodzi mnie, kiedy wchodzi Luke.
Mam ochotę się rozpłakać. Co im przyszło do głowy, gdy ja chciałam tylko porozmawiać?
- Gdzie jest Mike, moi drodzy idioci?
Oczywiście cała trójka mnie ignoruje. Postanawiam nie zaprzątać sobie głowy niepotrzebnymi rzeczami i po prostu podchodzę do mojej małej biblioteczki i wyciągam pierwszą lepszą książkę, pada na '19 Razy Katherine'. Naprawdę nie jej nie lubię, ale za to ubóstwiam Johna Greena, co uważam za niewielki paradoks.
Siadam i udaję, że wyszukuję odpowiednią stronę, a potem czytam przypadkowe wyrazy. Zdawkowo przewracam kartki, żeby cała ta scenka wyglądała bardziej realistycznie.
Wtem do pokoju wpada Michael.
- Cześć, Finch - uśmiecha się niewinnie, a potem odwraca głowę w stronę Caluma, Ashtona i Luke'a - Chłopaki! Szukałem was po całym szpitalu! Nawet w części psychiatrycznej... - ostatnie zdanie wypowiada półgłosem.
- Spodziewałabym się ich tam... - odchrząkuję znacząco i odkładam książkę na półkę.
- Finch... Co oni właściwie robią? - pyta Mike siadając na łóżku.
'Myślałam, że to ty wiesz, idioto' - mówię w myślach, ale powstrzymuję się i odpowiadam tylko cichym 'Sama nie wiem'.
- No chłopaki, ruszyć się, za chwilę obiad! - krzyczy Michael.
Jednak oni nie pisną słowem.
- To oni mogą jeść z nami? - pytam dotykając ramienia fioletowo-włosego.
- Tego nie powiedziałem - uśmiecha się z wyższością. - Ale zapytam pielęgniarki, nie wiem, może pozwolą - dodaje.
•••
Mimo moich przekonań, przyjaciele Mike'a mogą iść z nami na stołówkę.
Na obiad dzisiaj jakieś zdechłe mięso, którego nie mam ochoty jeść plus pseudo-sałatka i zeschły ryż.
No cóż, dzień jak co dzień.
- No, to jak wam się układa? - pyta po dłuższej chwili ciszy Calum.
Wymieniam zmieszane spojrzenia z Michael'em, a następnie oboje wybuchamy śmiechem.
Calum zdezorientowany wlepia wzrok w Ashtona, ten zaś w Luke'a, a Hemmings patrzy w sufit niczym się przejmując.
- Ja i Mike? No chyba śmieszny jesteś - mówię w stronę mulata.
- Auć, poczułem się odrzucony - szepcze mi do ucha Clifford, a ja tylko uśmiecham się przepraszająco, ale dodaję:
- Muszę ci jednak powiedzieć, że niezła byłaby z nas parka.
Lucas, dotychczas niezainteresowany naszą konwersacją, rzuca porozumiewawcze spojrzenie Hood'owi i uśmiecha się tajemniczo, jednakże zignorować te dziwne zachowania chłopaków.
- Em... No, to jaką muzykę właściwie gracie? - zmieniam zręcznie temat, zespół to dla nich na pewno powód do dumy, więc powinni się pochwalić.
- Gramy coś w połączeniu popu z rockiem - słyszę od Ashtona - Zresztą sama się niedługo przekonasz - wzrusza ramionami.
- Irwin, miałeś nie gadać! - karci blondyna Mike - Finch, w niedzielę gramy w kawiarni niedaleko - wyjaśnia mi.
- Jak to? To za cztery dni, a ty...
- Nikt nam nie zabronił wychodzić ze szpitala raz na jakiś czas, prawda? - Michael obdarza mnie szarmanckim uśmiechem i puszcza mi oczko, co uznaję za dobry znak.
_____
Hej! A więc tu jest trójka. Nie wiem czemu, ale ten rozdział pisało mi się nieco szybciej niż poprzednie, ten jest też dłuższy :)
DAAJCIE MI TAKIEGO MIKE'A, PROOOSZĘ! ♥
x
piątek, 22 sierpnia 2014
Ogłoszenia parafialne
Nie, to nie rozdział XD
Są dwie sprawy:
- Zapraszam Was serdecznie na bloga z opowiadaniem mojej dobrej koleżanki. Jest on o Niallu z 1D :D
http://belive-in-dreams-julia-and-niall.blogspot.com
- 8808 jest już na Wattpadzie!
http://www.wattpad.com/65702784-8808-m-c
Dziękuję Wam za te komentarze - jesteście wspaniali ♥
Są dwie sprawy:
- Zapraszam Was serdecznie na bloga z opowiadaniem mojej dobrej koleżanki. Jest on o Niallu z 1D :D
http://belive-in-dreams-julia-and-niall.blogspot.com
- 8808 jest już na Wattpadzie!
http://www.wattpad.com/65702784-8808-m-c
Dziękuję Wam za te komentarze - jesteście wspaniali ♥
Ach, i ten Bad Ashton ♥♥♥
x
piątek, 15 sierpnia 2014
2°
Kiedy Mike wychodzi za oknem jest już ciemno.
Ja, już senna, leżę w łóżku opatulona różowym materiałem z dzwoniącymi w uszach słowami 'Dobranoc, Finch'.
Ściskam w dłoni zawieszkę, rozważając, po co Clifford mi ją podarował?
Światła na korytarzu gasną, czyli na zegarze mamy 22:00.
W końcu, po kilkudziesięciu minutach zapadam w sen.
•••
- Panno Finch, śniadanie - budzi mnie głos starszej kobiety.
Niechętnie otwieram oczy i widzę panią Jersey, jedną z pielęgniarek, dzierżącą w dłoniach tacę z rzekomym śniadaniem.
Grzecznie dziękuję, pani J. wychodzi, a ja zabieram się za jedzenie.
Potem ubieram się w jeansy, t-shirt i bluzę oraz robię makijaż.
Zanim uprzątnąć ubrania, budzi się Isabelle - moja współlokatorka chora na CNS.
- Jak się spało? - pytam wesoło.
- Całkiem nieźle, a tobie? Jak tam ten twój kochaś Michael? - zagaduje lekko złośliwie, lekko żartobliwie. Dobrze wie o tym, że ja i Mike nie byliśmy, nie jesteśmy i nie będziemy parą, lecz lubi mnie wkurzać.
- Z Mike'iem wszystko w porządku, za kilka tygodni wychodzi ze szpitala - odpowiadam - Ale dalej będziemy utrzymywać kontakt. A tak mi się przynajmniej wydaje - uśmiecham się.
- A co jak nie? - Bella poważnieje.
- Co 'nie'? - dziwię się. Naprawdę często nie rozumiem tej dziewczyny.
- A co jeśli Michael nagle umrze? Nie myślałaś wcześniej o tym? - gestykuluje.
Przewracam oczami. Mike zdrowieje, nie ma możliwości, żeby umarł. To wręcz niemożliwe.
- Do zobaczenia potem - wymijam z uśmiechem ciemnowłosą i ruszam w stronę schodów, na dział, w którym mieszka Clifford. W progu jednak się zatrzymałam słysząc rozmowę.
- Przykro nam, stary.
- Chłopaki, przecież nic nie możecie zrobić. Taka jest decyzja moich rodziców. Zresztą Hurtsville nie jest daleko od Sydney!
- Taa...
- Zamknij się, Calum.
- Jestem tylko realistą!
- Będziemy pisać listy!
- Od tego jest facebook, Luke.
- A co z zespołem? Pół roku to trochę dużo przerwy, należałoby wrócić na rynek...
- O to już się nie martw. Wrócimy, obiecuję. Będę dojeżdżać busem, co? Albo jeszcze lepiej, mój ojciec ma pracę w Sydney, będzie mnie przywoził!
- Niezła idea, jak na ciebie.
- Potraktuję to jako komplement, albo mam lepszy pomysł: Udam, że tego nie słysza... Cześć Finch! - rozlega się dźwięczny głos Mike'a.
Czyli wychyliłam się za daleko. Wchodzę do pokoju. Widzę Clifford'a w otoczeniu trzech chłopaków: Pierwszy, ciemne włosy, brązowe oczy, opalenizna... Przeszukuję w myślach osoby o takich namiarach, jednak nikogo takiego nie kojarzę. Drugi, wysoki blondyn o niebieskich oczach, kolczyk w dolnej wardze, jego też najwyraźniej nie znam.
Oraz trzeci, włosy koloru jasnobrązowego, piwne oczy, bandana. Przy nim coś zaczyna mi świtać... Coś na 'A'.
- No więc, Finch, to Calum - wskazuje na ciemnowłosego, zaś ten uśmiecha się i salutuje na przywitanie - Podrywacz i flirciarz, nie daj się zwieść, i pamiętaj, jesteś tylko moja - kontynuuje rzucając wymowne spojrzenie na mulata.
Calum tylko wlepia swój wzrok w Mike'a, jakby chciał go nim zabić.
- Ok, to jest Luke - patrzy na blondyna - fajny gitarzysta i skater - mówi.
Niebieskooki podchodzi i przytula mnie przyjacielsko. Już go lubię.
- I... - przerywam Mike'owi i próbuję zebrać myśli - Andrew? - szepczę z nadzieją w głosie, że może mi się udało.
- Ashton - ucina krótko gość w bandanie, a następnie chichocze.
Cała trójka wydaje się być fajnymi ludźmi, to znaczy nie jestem przekonana co do Calum'a, ale jestem pewna, że znajdziemy wspólny język.
- Michael... - poważnieję.
- Miałem ci dzisiaj powiedzieć - wyprzedza moje pytanie - Przeprowadzam się do Hurtsville.
- To nie ty podejmowałeś tą decyzję, jak najbardziej cię rozumiem - mówię łagodnie.
- A ty niby skąd to wiesz? - wybucha śmiechem - Wszyscy wiemy, że się tam ukrywałaś.
Kilka sekund później cała czwórka, łącznie ze mną, śmieją się razem.
_____
a/n: Wolicie krótkie rozdziały dodawane częściej, czy dłuższe rzadziej? :)
x
Ja, już senna, leżę w łóżku opatulona różowym materiałem z dzwoniącymi w uszach słowami 'Dobranoc, Finch'.
Ściskam w dłoni zawieszkę, rozważając, po co Clifford mi ją podarował?
Światła na korytarzu gasną, czyli na zegarze mamy 22:00.
W końcu, po kilkudziesięciu minutach zapadam w sen.
•••
- Panno Finch, śniadanie - budzi mnie głos starszej kobiety.
Niechętnie otwieram oczy i widzę panią Jersey, jedną z pielęgniarek, dzierżącą w dłoniach tacę z rzekomym śniadaniem.
Grzecznie dziękuję, pani J. wychodzi, a ja zabieram się za jedzenie.
Potem ubieram się w jeansy, t-shirt i bluzę oraz robię makijaż.
Zanim uprzątnąć ubrania, budzi się Isabelle - moja współlokatorka chora na CNS.
- Jak się spało? - pytam wesoło.
- Całkiem nieźle, a tobie? Jak tam ten twój kochaś Michael? - zagaduje lekko złośliwie, lekko żartobliwie. Dobrze wie o tym, że ja i Mike nie byliśmy, nie jesteśmy i nie będziemy parą, lecz lubi mnie wkurzać.
- Z Mike'iem wszystko w porządku, za kilka tygodni wychodzi ze szpitala - odpowiadam - Ale dalej będziemy utrzymywać kontakt. A tak mi się przynajmniej wydaje - uśmiecham się.
- A co jak nie? - Bella poważnieje.
- Co 'nie'? - dziwię się. Naprawdę często nie rozumiem tej dziewczyny.
- A co jeśli Michael nagle umrze? Nie myślałaś wcześniej o tym? - gestykuluje.
Przewracam oczami. Mike zdrowieje, nie ma możliwości, żeby umarł. To wręcz niemożliwe.
- Do zobaczenia potem - wymijam z uśmiechem ciemnowłosą i ruszam w stronę schodów, na dział, w którym mieszka Clifford. W progu jednak się zatrzymałam słysząc rozmowę.
- Przykro nam, stary.
- Chłopaki, przecież nic nie możecie zrobić. Taka jest decyzja moich rodziców. Zresztą Hurtsville nie jest daleko od Sydney!
- Taa...
- Zamknij się, Calum.
- Jestem tylko realistą!
- Będziemy pisać listy!
- Od tego jest facebook, Luke.
- A co z zespołem? Pół roku to trochę dużo przerwy, należałoby wrócić na rynek...
- O to już się nie martw. Wrócimy, obiecuję. Będę dojeżdżać busem, co? Albo jeszcze lepiej, mój ojciec ma pracę w Sydney, będzie mnie przywoził!
- Niezła idea, jak na ciebie.
- Potraktuję to jako komplement, albo mam lepszy pomysł: Udam, że tego nie słysza... Cześć Finch! - rozlega się dźwięczny głos Mike'a.
Czyli wychyliłam się za daleko. Wchodzę do pokoju. Widzę Clifford'a w otoczeniu trzech chłopaków: Pierwszy, ciemne włosy, brązowe oczy, opalenizna... Przeszukuję w myślach osoby o takich namiarach, jednak nikogo takiego nie kojarzę. Drugi, wysoki blondyn o niebieskich oczach, kolczyk w dolnej wardze, jego też najwyraźniej nie znam.
Oraz trzeci, włosy koloru jasnobrązowego, piwne oczy, bandana. Przy nim coś zaczyna mi świtać... Coś na 'A'.
- No więc, Finch, to Calum - wskazuje na ciemnowłosego, zaś ten uśmiecha się i salutuje na przywitanie - Podrywacz i flirciarz, nie daj się zwieść, i pamiętaj, jesteś tylko moja - kontynuuje rzucając wymowne spojrzenie na mulata.
Calum tylko wlepia swój wzrok w Mike'a, jakby chciał go nim zabić.
- Ok, to jest Luke - patrzy na blondyna - fajny gitarzysta i skater - mówi.
Niebieskooki podchodzi i przytula mnie przyjacielsko. Już go lubię.
- I... - przerywam Mike'owi i próbuję zebrać myśli - Andrew? - szepczę z nadzieją w głosie, że może mi się udało.
- Ashton - ucina krótko gość w bandanie, a następnie chichocze.
Cała trójka wydaje się być fajnymi ludźmi, to znaczy nie jestem przekonana co do Calum'a, ale jestem pewna, że znajdziemy wspólny język.
- Michael... - poważnieję.
- Miałem ci dzisiaj powiedzieć - wyprzedza moje pytanie - Przeprowadzam się do Hurtsville.
- To nie ty podejmowałeś tą decyzję, jak najbardziej cię rozumiem - mówię łagodnie.
- A ty niby skąd to wiesz? - wybucha śmiechem - Wszyscy wiemy, że się tam ukrywałaś.
Kilka sekund później cała czwórka, łącznie ze mną, śmieją się razem.
_____
a/n: Wolicie krótkie rozdziały dodawane częściej, czy dłuższe rzadziej? :)
x
Subskrybuj:
Posty (Atom)
